Wołojcies doktora goncies po znachora
Jantko przepod przez miednice
i wpod na gromnice
Chałpa sie poliła Maryna rodziła
Jantko wrescy w niebogłosy
bo trza golić włosy
Wrescy Jantko wrescy bo doktora ni ma
ale starsy sikawkowy podwijo rynkowy
Lyjcies po pierzynie a nie po Marynie
Trza jom wynieś na pole
niech rodzi w stodole
Piyńć straży zjechało coby jom ratować
Cało wieś sie gapiła jak Maryś rodziła
Ej w bólach rodziła bliźnioki powiła
Ej ciyntusy bliźnioki
bedom z wos strażoki
TO KONKRETNA JEST PIOSENKA
BY NIE MĘCZYĆ WAS
KAŻDY WIE JAK CENNY W MEDIACH
ANTENOWY CZAS
WIĘC STRESZCZAMY SIĘ DO BÓLU
PO CO WODĘ LAĆ
O MIŁOŚCI BĘDZIE ZNOWU
NIE MA CO SIĘ BAĆ
BO KIEDY WALI DZWON, SERCA DZWON NIE POMOŻE NIC
SERCE WIE, CZEGO CHCE I DLA KOGO BIĆ
PRZYJDZIE CZAS ZNAJDZIE NAS MIŁOŚĆ JAK ZE SNU
NIE MA CO BRONIĆ SIĘ JAK PRZED WKU
NIE BĘDZIEMY WAS POUCZAĆ
WZNIOSŁYCH SZUKAĆ FRAZ
BO GDY MIŁOŚĆ WAS DOPADNIE
NAUKA PÓJDZIE W LAS
KAŻDY WIE ŻE SERCE TO JEST
TAKIE MAŁE "M"
JEŚLI MASZ W NIM LOKATORA
RESZTA JEST JUŻ TŁEM
BO KIEDY WALI DZWON...
Szczyci się nią straż pożarna
Każda wieś i każda gmina
W niej dla nowych wciąż pokoleń
Rok sią kończy i zaczyna
Na zabawy i wesela
Wciąż przyciąga ludzi mrowie
Zdarza się że jest w niej ciaśniej
Niż na przejściu w Kołbaskowie
Ref. Baluj z nami góralami
Szusuj w tańcu ósemkami
Nie mocz nosa bo na dechach
Nie wyrobisz z zakrętami
l nie żałuj że nie jesteś
W Sydney w Rio lub na Krecie
Bo na pewno bal w Remizie
To najlepszy bal na świecie
Rżnie orkiestra hit za hitem
W oczach widać błysk szalony
Po godzinie prawie każdy
W końcu pada wytrzęsiony
Ale wszystkich w mig ożywia
Chwila bardzo uroczysta
Humor wraca gdy podają
Flaki i golonek trzysta