Wołojcies doktora goncies po znachora
Jantko przepod przez miednice
i wpod na gromnice
Chałpa sie poliła Maryna rodziła
Jantko wrescy w niebogłosy
bo trza golić włosy
Wrescy Jantko wrescy bo doktora ni ma
ale starsy sikawkowy podwijo rynkowy
Lyjcies po pierzynie a nie po Marynie
Trza jom wynieś na pole
niech rodzi w stodole
Piyńć straży zjechało coby jom ratować
Cało wieś sie gapiła jak Maryś rodziła
Ej w bólach rodziła bliźnioki powiła
Ej ciyntusy bliźnioki
bedom z wos strażoki
Gdzieś pomiędzy dnem a niebem milion dróg i prawd
Życie jak wahadło szczęścia plajta albo fart
Gdzieś pomiędzy złem a dobrem los rozbujał cię
Raz do przodu raz do tyłu aż zatrzymasz się
Wielki guru zwany zyskiem w szachu trzyma świat
W jego ustach słowo wolność brzmi jak kiepski żart
Złotą myśl że czas to pieniądz tanio sprzedał ci
W sklepie jednak nie odkupisz utraconych dni
Wiek przeminął w mgnieniu oka jak wiosenny deszcz
Odyseja dwa tysiące faktem stała się
Ilu pięknych chwil dostarczyć zdoła nowy czas
Gdzie zdążymy dobiec zanim słońce zgaśnie w nas
JEST TAKIE MIEJSCE, KTÓRE ZNASZ
KTÓRE W SWOIM SERCU MASZ
PIĘKNE JAK KWITNĄCY MAJ
TO RAJ
OD NOWA, CO DZIEŃ STWARZASZ GO
CHOĆ SPOSOBÓW ZAWSZE STO
ABY KTOŚ SPARTOLIŁ COŚ
NA ZŁOŚĆ
DAJ TROCHĘ WIĘCEJ Z SIEBIE DAJ
BUDUJ WYTRWALE SWÓJ WYŚNIONY RAJ
NIECH LOS ŁASKAWY SPRZYJA CI
PO WSZYSTKIE DNI
WIEM, ŻE CZASAMI BYWA ŹLE
WUJEK PECH DO CIEBIE LGNIE
I PORANI SERCE KTOŚ
NA WSKROŚ
CIĄGŁE PORAŻKI WIECZNY STRES
NOGĘ WCIĄŻ PODKŁADA BIES
WYŚCIG CHARTÓW DZIEŃ PO DNIU
BEZ TCHU
DAJ TROCHĘ WIĘCEJ...