NIE DAJMY SIĘ ZAPROGRAMOWAĆ
NIE DAJMY WCISNĄĆ SIĘ DO RAM
NIE DAJMY SIĘ W SZUFLADĘ SCHOWAĆ
CHOCIAŻ TRUDNO TAK
GDY PARY BRAK
PODNIEBNY ZDOBYĆ SZLAK
NIE DAJMY SIĘ ZASZEREGOWAĆ
NIE DAJMY ZATKAC SOBIE UST
NIE DAJMY BYLE CZYM PRZEJMOWAĆ
JESZCZE TYLE SNÓW
PRZED NAMI ZNÓW
ŻE CZAPKI SPADNĄ Z GŁÓW
BOJOWY ŻYCIA CHRZEST
NIEŁATWY WCALE JEST
KTO PRÓBĘ PRZETRZYMA
TEN GÓRĄ JEST
NIE DAJMY SIĘ ZNORMALIZOWAĆ
NIE DAJMY ZŁAPAĆ SIĘ NA LEP
NIE DAJMY SOBĄ PONIEWIERAĆ
WARTO SOBĄ BYĆ
DO PRZODU ŻYĆ
W KOLORACH TĘCZY ŚNIĆ
NIE DAJMY SIĘ MANIPULOWAĆ
NIE DAJMY SUSZYĆ SOBIE GŁÓW
NIE DAJMY Z GRY SIĘ WYAUTOWAĆ
ŻYCIE TYLKO RAZ
JEDYNY RAZ
W OBJĘCIACH TRZYAM NAS
BOJOWY ŻYCIA CHRZEST . . .
Wołojcies doktora goncies po znachora
Jantko przepod przez miednice
i wpod na gromnice
Chałpa sie poliła Maryna rodziła
Jantko wrescy w niebogłosy
bo trza golić włosy
Wrescy Jantko wrescy bo doktora ni ma
ale starsy sikawkowy podwijo rynkowy
Lyjcies po pierzynie a nie po Marynie
Trza jom wynieś na pole
niech rodzi w stodole
Piyńć straży zjechało coby jom ratować
Cało wieś sie gapiła jak Maryś rodziła
Ej w bólach rodziła bliźnioki powiła
Ej ciyntusy bliźnioki
bedom z wos strażoki
Gdzieś pomiędzy dnem a niebem milion dróg i prawd
Życie jak wahadło szczęścia plajta albo fart
Gdzieś pomiędzy złem a dobrem los rozbujał cię
Raz do przodu raz do tyłu aż zatrzymasz się
Wielki guru zwany zyskiem w szachu trzyma świat
W jego ustach słowo wolność brzmi jak kiepski żart
Złotą myśl że czas to pieniądz tanio sprzedał ci
W sklepie jednak nie odkupisz utraconych dni
Wiek przeminął w mgnieniu oka jak wiosenny deszcz
Odyseja dwa tysiące faktem stała się
Ilu pięknych chwil dostarczyć zdoła nowy czas
Gdzie zdążymy dobiec zanim słońce zgaśnie w nas