Kupiłek lornetke
by podglondać Bernadetke
ale w łoknak żaluzje mo
zasłoniente
Kziężyc wisi na niebie
a jo wciąs nie widzem ciebie
marzem coby ryntgenem być
w takij chwili
(ref.) Tak bardzo, bardzo kochom jom
że w nocy kiedy wszyscy śpiom
jo nie śpiem kombinując
jak być z niom
Cekołbyk do rana
lec matuś zdenerwowana
krzycy znowu nie wstanies na
piyrsom zmiane
Ale matuś nie wie ło tym
ze kierownik mie z roboty
wyloł, bo miołek problemy wciąs
z komcentrancjom
(ref.) Tak bardzo, bardzo kochom jom...
Wcoraj wpod mi do głowy
pomysł cołkiem łodlotowy
ze jij wyślem miłosny list
anonimowy
Myślem sobie ukradkiem
moze kasik przypadkiem
biegnąc przepadnie wpadając wprost
w me ramiona
(ref.) Tak bardzo bardzo kochom jom
że w chałpie kiedy wszyscy śpiom...
var so = new SWFObject('http://img1.wapster.pl/playermono5.swf', 'player', '20', '20', '7', '#000000'); so.addParam('wmode', 'transparent'); so.addVariable('graj', 'http://img1.wapster.pl/mp3srv.aspx%3Fid%3D668211%26demo%3D1&bcolor=ff6600'); so.write('topten668211')
Wołojcies doktora goncies po znachora
Jantko przepod przez miednice
i wpod na gromnice
Chałpa sie poliła Maryna rodziła
Jantko wrescy w niebogłosy
bo trza golić włosy
Wrescy Jantko wrescy bo doktora ni ma
ale starsy sikawkowy podwijo rynkowy
Lyjcies po pierzynie a nie po Marynie
Trza jom wynieś na pole
niech rodzi w stodole
Piyńć straży zjechało coby jom ratować
Cało wieś sie gapiła jak Maryś rodziła
Ej w bólach rodziła bliźnioki powiła
Ej ciyntusy bliźnioki
bedom z wos strażoki
Gdzieś pomiędzy dnem a niebem milion dróg i prawd
Życie jak wahadło szczęścia plajta albo fart
Gdzieś pomiędzy złem a dobrem los rozbujał cię
Raz do przodu raz do tyłu aż zatrzymasz się
Wielki guru zwany zyskiem w szachu trzyma świat
W jego ustach słowo wolność brzmi jak kiepski żart
Złotą myśl że czas to pieniądz tanio sprzedał ci
W sklepie jednak nie odkupisz utraconych dni
Wiek przeminął w mgnieniu oka jak wiosenny deszcz
Odyseja dwa tysiące faktem stała się
Ilu pięknych chwil dostarczyć zdoła nowy czas
Gdzie zdążymy dobiec zanim słońce zgaśnie w nas