PIJEMY WODĘ O ZMROKU
ŹRÓDEŁKO CZYSTE JAK ŁZA
GWIAZDY NAS MAJA NA OKU
KSIĘŻYC ZAGLĄDA DO SZKŁA
KRAWATY WISZĄ NA PŁOTACH
KAKTUSY POSZŁY JUŻ SPAĆ
TO, CO SIĘ DOTĄD NIE DZIAŁO
DOPIERO ZACZNIE SIĘ DZIAĆ
KTO WODĘ PIJE TEN WIE, ŻE ŻYJE
I HUMOR NAJLEPSZY MA
WROGÓW PRZEŻYJE, KTO WODĘ PIJE DO DNA
KTO WODĘ PIJE TEN ZDROWO ŻYJE
I LEPSZY OGLĄDA ŚWIAT
ZANIM SIĘ ZMYJE NA BANK DOŻYJE STU LAT
ŹRÓDEŁKO KAŻDY MIEĆ LUBI
ŹRÓDEŁKO FAJNA JEST RZECZ
PRZY ŹRÓDLE ŁATWIEJ PRZEBOLEĆ
KOLEJNY PRZEGRANY MECZ
SZTACHETY W PŁOCIE SĄSIADA
RÓWNO NIE BĘDĄ JUŻ STAĆ
BO KIEDY WODA SIĘ LEJE
PEJZAŻ ZACZYNA SIĘ CHWIAĆ
KTO WODĘ PIJE...
A KIEDY WODY ZABRAKNIE
TO TRZEBA GRZECZNIE IŚĆ SPAĆ
ŹRÓDEŁKO MUSI NACIĄGNĄĆ
BY ZNOWU BYŁO SKĄD BRAĆ
KTO WODĘ PIJE...
Wołojcies doktora goncies po znachora
Jantko przepod przez miednice
i wpod na gromnice
Chałpa sie poliła Maryna rodziła
Jantko wrescy w niebogłosy
bo trza golić włosy
Wrescy Jantko wrescy bo doktora ni ma
ale starsy sikawkowy podwijo rynkowy
Lyjcies po pierzynie a nie po Marynie
Trza jom wynieś na pole
niech rodzi w stodole
Piyńć straży zjechało coby jom ratować
Cało wieś sie gapiła jak Maryś rodziła
Ej w bólach rodziła bliźnioki powiła
Ej ciyntusy bliźnioki
bedom z wos strażoki
Gdzieś pomiędzy dnem a niebem milion dróg i prawd
Życie jak wahadło szczęścia plajta albo fart
Gdzieś pomiędzy złem a dobrem los rozbujał cię
Raz do przodu raz do tyłu aż zatrzymasz się
Wielki guru zwany zyskiem w szachu trzyma świat
W jego ustach słowo wolność brzmi jak kiepski żart
Złotą myśl że czas to pieniądz tanio sprzedał ci
W sklepie jednak nie odkupisz utraconych dni
Wiek przeminął w mgnieniu oka jak wiosenny deszcz
Odyseja dwa tysiące faktem stała się
Ilu pięknych chwil dostarczyć zdoła nowy czas
Gdzie zdążymy dobiec zanim słońce zgaśnie w nas