TU NIE TRZEBA WIELU SŁÓW

ZNÓW CZUJEMY TEN SAM GROUVE
ZAGUBIENI W GĄSZCZU DNIA
JA I TY, TY I JA

MOŻNA CZEKAĆ MILION LAT
PRZEJŚĆ NA BOSO CAŁY ŚWIAT
MOŻNA NAWET PRZESTAĆ TYĆ
BYLE MÓC Z TOBĄ BYĆ

JUŻ NIE ZGAŚNIE OGIEŃ W NAS
TAK SIĘ KOCHA TYLKO RAZ
CHOĆBYŚ BYŁA BÓG WIE GDZIE
TO ZAWSZE ZNAJDĘ CIĘ

KIEDY W GŁOWIE CIEBIE MAM
I PRÓBUJĘ SAM NA SAM
POCZUĆ Z TOBĄ TEN SAM BIT
POWIEM WPROST AŻ MI WSTYD

CZUJĘ SIĘ JAK W KOSZU ŚMIEĆ
GDY NIE MOGĘ CIEBIE MIEĆ
GINĘ MARNIE Z KAŻDYM DNIEM
ALE DZIŚ JEDNO WIEM

JUŻ NIE ZGAŚNIE OGIEŃ W NAS...



Szczyci się nią straż pożarna 

Każda wieś i każda gmina
W niej dla nowych wciąż pokoleń
Rok sią kończy i zaczyna

Na zabawy i wesela
Wciąż przyciąga ludzi mrowie
Zdarza się że jest w niej ciaśniej
Niż na przejściu w Kołbaskowie

Ref. Baluj z nami góralami
Szusuj w tańcu ósemkami
Nie mocz nosa bo na dechach
Nie wyrobisz z zakrętami

l nie żałuj że nie jesteś
W Sydney w Rio lub na Krecie
Bo na pewno bal w Remizie
To najlepszy bal na świecie

Rżnie orkiestra hit za hitem
W oczach widać błysk szalony
Po godzinie prawie każdy
W końcu pada wytrzęsiony

Ale wszystkich w mig ożywia
Chwila bardzo uroczysta
Humor wraca gdy podają
Flaki i golonek trzysta