Gdzieś pomiędzy dnem a niebem milion dróg i prawd 

Życie jak wahadło szczęścia plajta albo fart
Gdzieś pomiędzy złem a dobrem los rozbujał cię
Raz do przodu raz do tyłu aż zatrzymasz się

Wielki guru zwany zyskiem w szachu trzyma świat
W jego ustach słowo wolność brzmi jak kiepski żart
Złotą myśl że czas to pieniądz tanio sprzedał ci
W sklepie jednak nie odkupisz utraconych dni

Wiek przeminął w mgnieniu oka jak wiosenny deszcz
Odyseja dwa tysiące faktem stała się
Ilu pięknych chwil dostarczyć zdoła nowy czas
Gdzie zdążymy dobiec zanim słońce zgaśnie w nas



Idemy z muzyckom do Malućkigo

I Świentej Panienki matuśki Jego
Bedemy mu grali wesoło śpiewali
By uciesyć małego Jezuska

Ej bedemy Tobie grali
Łod wiecora jas do rana
By gembuśka wesolutko
Jezusicku Ci się śmiała

Wesolutko ci się śmiała
I Świentej Panience
I Świentemu Józefowi
I syćkim w stajence

Kuba w rogu chycił genśla
I do Maćka mrugnął
Coby ten tez na piscołce
Jezuskowi duchnoł

Tak duchali wygrywali
Same wściekłe polki
Jas z niebiosów przyfrunęły
Wesołe janiołki

Kozdy tak groł jako umioł
Prosto łod serduska
Jas powstała filharmonia
W szopce u Jezuska

Kiej Trzej Króle się zjechali
Pastuszkowie grali
Wesołego rock'n'rolla
Razem łodśpiewali